czwartek, 14 kwietnia 2011

Comin' up next.

Dziwnie jest pisać na komputerze. Nie żebym kiedykolwiek w tym celu wykorzystywał maszynę do pisania. A kiedyś ją wykorzystywałem. Co prawda, większy fun dawało mi wystukiwanie kolejnych śmiesznych znaczków, które moja, czuwająca nad swym paroletnim brzdącem, mamusia nazywała literami, od pisania sensownych zdań... czego wówczas nie potrafiłem i nie rozumiałem. Fajnie było być małym dzieckiem. Żadnego internetu. Jak telefon, to tylko domowy. Telewizja? Wyłącznie bajki na VHS, wieczorynka i poranne bajki na jedynce i Polsacie. I tak wolałem programy i filmy z czerwonymi znaczkami, ale cii... Rap jeszcze leciał w radiu, a ja słuchałem Eski.

Dzisiaj zepsuł mi się telefon, przenośny magazyn albumów, zwany Creative ZEN, telewizor i ogólnie dosięga mnie jakieś pierdolone fatum. Pozostał mi internet, ale jak wiadomo internet jest dla studentów i lamusów.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Nagle wolny czas zaczął napływać znikąd i poprzypominałem sobie o rzeczach, które tak często zaniedbujemy (brzmi jak usprawiedliwianie się, celowy zabieg stylistyczny), czyli czytanie, sprzątanie, nauka i pisanie. Bez zastanowienia z planów na dzień wykreśliłem drugą i trzecią pozycję. Czwarta nasunęła się sama i właśnie robię wszystko, by móc ją odhaczyć. Do pierwszej powrócę. Jeszcze kilka stron do końca „Hollywood” Bukowskiego, żeby jutro popędzić do biblioteki po kolejną jego książkę. Pewnie jeszcze kiedyś przywrócę temat tego gościa, przy okazji pisania o g-funku, Mesie i ogólnie o klimatach w stylu lay low.

A właśnie, co do Mesa. Dziś preorderowe wydania Kandydatów na Szaleńców poznajdywały swoich nowych właścicieli. Naturalnie, internet też czekał na nowego Mesa. Chęć zapoznania się z nową płytą była znacznie większa niż ciężar portfela i już mam album na dysku. Sorry, Piotrek, jeśli to czytasz, ale nie bój nic, ZNP kupiłem po zapoznaniu się z treścią i formą i nie żałuję ani grosza wydanego na tę płytę. Kandydatów też kupię, tylko pieniążków trochę przybędzie.

Na dniach spodziewajcie się kilku ciekawszych artykułów. Szesnastego, czyli pojutrze, wychodzi nowe Hemp Gru, Diox i Mes ma premierę sklepową. Będzie się działo, będzie o czym pisać. Ponadto mam kilka pomysłów na artykuły, bo parę rzeczy mnie irytuje i kilka ciekawi, to się podzielę przemyśleniami (też potrafię rymować!). Na rozłąkę podrzucam troszkę teksańskiego baunsu. See ya!

Brak komentarzy: